
Słowo i Życie

Konferencja kobiet dla kobiet „Barwy Życia” to już historia, piękna historia. Tego widoku nie zapomnę nigdy: Teatr Roma pełen kobiet. Widownia, sala główna i balkony – wypełnione po brzegi.
Nie mogę powiedzieć, że idąc rano do Teatru byłam wyluzowana. Bałam się, zadając sobie pytanie, jak garstka niedoświadczonych w organizacji kobiet poradzi sobie z tak wielkim przedsięwzięciem? I sama zostałam zaskoczona.
Zainspirowane przez Jagodę Markiewicz w maju ‘08 zaczęłyśmy marzyć o znaczącym wydarzeniu w Warszawie, o charakterze ewangelizacyjnym, zorganizowanym przez kobiety dla kobiet. Zaczęłyśmy się spotykać regularnie raz w miesiącu i przede wszystkim modlić się.
Ustaliłyśmy wstępną datę - marzec 2010. Marzenie to jawiło się nam jak bańka mydlana – ładna, kolorowa, ale zaraz po spotkaniu znikała.
We wrześniu ‘08 zabrałyśmy się do zdecydowanych działań. Pukałyśmy do radia, telewizji, byłyśmy u p. Prezydent Warszawy, napisałyśmy do p. Marii Kaczyńskiej. Wszędzie doświadczałyśmy wielkiej życzliwości. Największym sprawdzianem naszej determinacji były środki finansowe. Uczestniczki konferencji miały wnieść pewne opłaty, ale to nie pokrywało nawet połowy kosztów. Postanowiłyśmy, że każda z nas zrezygnuje z kilku własnych wydatków, np. kupienia bluzki, i wniesie swój wkład, ale to ciągle była kropla w morzu potrzeb. Zwróciłyśmy się o pomoc do naszych Kościołów i organizacji. Nie wiem, co nasi pastorzy myśleli o tej inicjatywie, ale ich miny zdradzały, że zadają sobie pytanie, jak „te baby” znajdą tyle kobiet, aby wypełnić teatr?. My zresztą też takie pytanie sobie stawiałyśmy. W połowie lutego ‘10 było nieco ponad 200 zgłoszeń. Pomyślałam sobie wtedy, że będzie fajnie, jeśli będzie 400. A 21 lutego na liście było już 800 kobiet, a po kolejnych dwóch dniach 900 i trzeba było wstrzymać zapisy. Środków finansowych też przybywało. Pod koniec lutego już wiedziałam, że to szczególne Boże błogosławieństwo. Przypomniało mi się, jak Izraelici składając dary na wykonanie prac, potrzebnych do służby w świątyni, przynosili więcej, niż było potrzeba (2 M 36:3-5). Tego i my doświadczyłyśmy.
Dziś dziękuję Bogu, że to wspaniałe wydarzenie miało miejsce w życiu moim i wielu innych kobiet. Zaczęło się od marzenia, później była modlitwa, potem trochę działań i mogłam być świadkiem kolejnego Bożego cudu. Przede wszystkim Bożej obecności w Teatrze Roma. Widziałam, jak Bóg wkładał odpowiednie słowa w usta wszystkich mówczyń i muzyków. Widziałam zasłuchane, często zapłakane kobiety, które utożsamiały się z tym, co słyszały. Mogłam rozmawiać z kilkoma z nich, które po konferencji zadawały pytania o ciąg dalszy. Prosiłyśmy uczestniczki o wypełnienie ankiet. Wiele z nich to zrobiło. Ich opinie są dla nas wielką zachętą. Pozostawiły swoje dane, prosząc o kolejne spotkania tego typu. To dla nas kolejne wyzwanie. Wygląda na to, że to nie koniec, a początek naszych działań.
DOROTA BARCZUK
Źródło: „Słowo i Życie” nr 1/2010 www.slowoizycie.pl
|